Mandat za parkowanie

Czy zdarzyło się wam dostać mandat za parkowanie?
Mnie się zdarzyło dostać nie raz. Po przyjściu do samochodu za wycieraczką znalazłem oczywiście wezwanie stawienia się do straży miejskiej. Jakieś dwa lata temu miałem podobną sytuacje, więc stawiłem się do straży miejskiej i skończyło się na upomnieniu. Strażnik miejski stwierdził, że zwolnienie się z pracy i sam przyjazd do nich jest wystarczającą nauczką za zaparkowanie w miejscu niedozwolonym. Innym razem zostałem pouczony i otrzymałem mandat w wysokości 30 złotych. Jednak tym razem trochę mnie „zatkało”. Kiedy ostatnio w zimowy wieczór postawiłem samochód na blokowym parkingu było już ciemno i mroźnie. Wiecie że w zimę miejsc do parkowania jest znacznie mniej z powodu zalegającego śniegu na miejscach parkingowych. Nie zwróciłem uwagi że zaparkowałem na miejscu dla niepełnosprawnych. U nas nie ma osób korzystających z tego typu miejsc co oczywiście nie jest żadnym wytłumaczeniem. Rozumiem jeszcze, że zajęcie takiego miejsca przy centrach handlowych może komuś zaszkodzić i nigdy nie zdarzyło mi się zaparkować w takim miejscu, wręcz przeciwnie sam się irytuje jak ktoś tego nie szanuje. Ale blokowy parking na którym miejsce dla inwalidów zawsze jest wolne to troszkę inna bajka. Wracając do sprawy, jak zwykle za wycieraczką było wezwanie do straży miejskiej. Udałem się tam bezstresowo. Na miejscu zostałem poinformowany że według taryfikatora otrzymuję mandat w wysokości 500zł i 1 punkt karny. Szok.
Myślałem że dostanę 200zł max., ale nie tym razem. Przecież takie wykroczenie nie ma dużej szkodliwości dla społeczeństwa. Kiedy przekroczy się prędkość o 50 km/h to wtedy jest taka sama suma za mandat, czyli 500zł. Przekraczając prędkość narażasz innych na utratę zdrowia i ja to rozumiem. Nawet jestem za tym, że mandat mógłby być większy za przekraczanie prędkości. A tu za takie wykroczenie dostałem 500zł. Uważam że tak wysoki mandat jest nie na miejscu. Rozumiem że inwalidzi mogą mieć inne zdanie na ten temat, ale to nie oznacza, że nie szanuje ich praw. Policja wystawiając mandat zawsze mówi że mogę go nie przyjąć i odwołać się do sądu grodzkiego, i w tej sytuacji tak też zrobiłem – nie przyjąłem mandatu. Będzie sprawa.
Odmówiłem nawet z ciekawości jak sytuacja potoczy się dalej.
Jak otrzymam wezwanie do Sądu, oraz pójdę na rozprawę to przedstawię dalszy przebieg wydarzeń w tym artykule. Na dalszą część zapraszam za jakiś czas.

Po około półtora miesiąca później otrzymałem pismo z rozprawy która odbyła się bez mojej obecności. Koniec tej sprawy jest zaskakujący. Oto tekst pisma.

Obwinionego …….. uznaje za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu tj. czynu z art. 92 1 k.w zw. z art.5 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997r. Prawo o ruchu drogowym.(Dz.U.2005r. Nr 108 poz. 908 z późn. zm.) w zw. z 52 ust. 4,6 i 90 ust. 4 Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych(Dz. U. Nr 170 poz. 1393) i za to skazuje go, a na podstawie art.92 1 k.w. wymierza mu karę grzywny w wysokości 100 zł(sto złotych);
zasądza od obwinionego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 80zł(osiemdziesiąt złotych)tytułem kosztów sądowych w tym kwotę 30zł tytułem opłaty.

Czyli razem 180zł. Zaoszczędziłem 320zł. Czasami warto powalczyć, a prawo nie jest takie złe.